free templates joomla

Sifu Grzegorz Ciembroniewicz nie żyje

Grzegorz CiembroniewiczSmutna informacja obiegła świat polskich Sztuk Walki dwa dni temu, bowiem w wieku 63-lat w Krakowie odszedł Grzegorz Ciembroniewicz, jeden z mistrzów, współtwórców i animatorów Kung Fu w naszym kraju. Od lat 70-tych konsekwentnie trenował, wdrażał i wychowywał pokolenia uczniów, którzy kontynuowali jego nauki.

"Sifu" jak brzmiał jego mistrzowski tytuł i jak nazywali go jego uczniowie, odszedł podczas wieczornego treningu 5-go kwietnia w Krakowie, gdy upadł i nastąpiło natychmiastowe zatrzymanie akcji serca. Mimo reanimacji nie udało się przywrócić jego akcji.

Większość jego uczniów, współpracowników i znajomych pozostaje w szoku, bowiem Grzegorz Ciembroniewicz był niezwykle aktywnym człowiekiem, do przesady dbającym o zdrowie i kondycję fizyczną. Uczestniczył w zajęciach do ostatniej chwili swojego życia i w tych smutnych okolicznościach, można powiedzieć, iż zmarł tak jak żył przez wiele dziesiątek lat - w trakcie tego co kochał najbardziej i czym wzbudzał podziw, będąc inspiracją dla setek uczniów, których trudno zliczyć.

Ciembroniewicz był w Polsce liderem stylu Choy Lee Fut, którego głównym mistrzem jest mieszkający w Australii sifu Chen Yong Fa. Mistrz na wieść o śmierci swojego ucznia już w poniedziałek przylatuje do Polski, by pożegnać swojego ucznia z Australii. Krakowianin był przyjęty do „wewnętrznego grona” rodziny Chen. Z całego świata płyną kondolencje, bowiem Ciembroniewicz był niezwykle aktywny na międzynarodowym forum i posiadał dziesiątki przyjaciół.

Prezes Polskiego Związku Dariusz Piwowarski powiedział nam w rozmowie telefonicznej: "Jego śmierć jest szokiem i zaskoczeniem. Nic nie wskazywało, by mogło do tego dojść. Grzegorza znałem od kilkudziesięciu lat. Wraz z nim tworzyliśmy Wushu w Polsce w latach 80-tych i później. Był niesamowitą postacią. Zaangażowany, uczynny, koleżeński. Prowadził szkołę, opiekował się chorą Mamą...Jesteśmy w szoku".

Wszystkim czytelnikom, którzy nie znali postaci Grzegorza Ciembroniewicza polecamy zapoznać się z jego biografią i dokonaniami, bowiem jego rola w popularyzacji Wushu jest niezaprzeczalna i historyczna. Mimo że nie był osobą z pierwszych stron gazet, wszyscy znali jego postać, gdy uczestniczył w zawodach z nieodłącznym aparatem fotograficznym i łagodnym uśmiechem. Wszystkim będzie tego brakować. Cześć Jego Pamięci i Niech spoczywa w Pokoju.