free templates joomla

Rolles Gracie: walka Igora to żenada!

Rolles Gracie W piątkowy wieczór na Filipinach walczyło aż trzech przedstawicieli legendarnej rodziny Gracie. Dwóch z nich wygrało, a jeden musiał uznać wyższość swojego rywala. Najstarszy z tej trójki, Rolles Gracie podsumowuje gale w wywiadzie dla Graciemag i nie szczędzi mocnych słów dla swoich krewnych.

Graciemag.com: Wyglądałeś na opanowanego, kontrolującego spokojnie pojedynek z Tony'm Bonello zanim skończyłeś go duszeniem zza pleców w trzeciej rundzie. Czego nauczyła Cię kolejna gala ONE FC?

Rolles Gracie jr: Wyszedłem do walki bardzo spokojny. Moi młodsi bracia bardzo mnie zainspirowali nie tylko podczas przygotowań, ale również w szatni. Zobaczyłem, jak bardzo oni są spokojni w szatni i podczas walki, więc ja też walczyłem bardzo spokojnie. Nie wiem czego się nauczyłem podczas tej walki, ale na pewno przypomniałem sobie, że Jiu Jitsu jest sztuką walki, która wymaga opanowania i cierpliwości i właśnie to pozwoliło mi skończyć walkę poddaniem.

GM: Powiedz nam jak doszło do poddania rywala?

RG: Zmiękczałem rywala przez całą walkę. Myślę, że w momencie poddania on był tak zdominowany, że nie miał siły dalej walczyć. Udało mi się zdobyć plecy zaraz po obaleniu, kilku uderzeniach w głowę. Potem wpiąłem nogi i poszedłem w tym czasie do szyi. Tony to twardy zawodnik, który wie co nieco o Jiu Jitsu, w końcu wygrał 15 walk przez poddanie, ma czarny pas i wygrał kilka turniejów w USA. Tak więc odklepanie go wcale nie było łatwe. Ponadto on był bardzo śliski. Wazelina na twarzy utrudniała poddanie go.

GM: A co powiesz o walkach Gregora i Igora?

RG: Gregor w końcu poszedł po rozum do głowy. Nie wyszedł do walki by się bić, jak zrobił to ostatnio. Teraz był spokojny, cierpliwy i bazował na okazji do szukania poddań. Pokazał, że ewoluował jako zawodnik od ostatniej walki. Walka Igora to żenada. Jeśli ktoś z naszej trójki o nazwisku Gracie zasługiwał na zwycięstwo, to zdecydowanie Igor, zwłaszcza, że był lepiej przygotowany od Gregora i mnie razem wziętych. Trenowaliśmy razem naprawdę dużo, nie pamiętam już kiedy on byłem w tak dobrej formie. Uważam, z całym szacunkiem, że Igor był lepszym fighterem od swojego rywala. Myślę, że on użył za dużo siły, by kontrolować rywala w parterze i przez to strasznie się zmęczył.

GM: Czy kraj, w którym urodził się legendarny bokser w osobie Manny'ego Pacquiao, pasjonuje się również MMA?

RG: Jasne, to naprawdę fajny kraj. Ludzie tam przypominają mi Brazylijczyków. Pomimo przeciwności w życiu, oni zawsze są uśmiechnięci i zawsze znajdą jakiś powód do zabawy. Chciałbym jeszcze raz zawalczyć w tym kraju, czuję się w nim naprawdę jak w domu.