free templates joomla

PLMMA 11: podsumowanie i wyniki gali w Zamościu!

PLMMA 11W niedzielę 13-go stycznia Profesjonalna Liga MMA, imprezą PLMMA 11 w Zamościu, rozpoczęła nowy sezon. W zamierzeniach pomysłodawcy Mirosława Oknińskiego ma on być jeszcze bardziej owocny i intensywniejszy od ubiegłorocznego, gdzie przeprowadzono 10 bardzo udanych w większości eventów.


Początek roku nie jest dobrym czasem w kalendarzu większości fighterów, którzy są z reguły w roztrenowaniu lub na etapie ciężkich treningów i było to widoczne w hali OSiR w Zamościu. Poziom walk był solidny, ale brakowało błysku w większości pojedynków. Mniejsza klatka powodowała także to, że zawodnicy z reguły szli w klincz i sprowadzali rywali do parteru. Działo się tak nawet w przypadku dobrze radzących sobie w stójce zawodników. Na duży plus gali trzeba zapisać dobrą frekwencję jak na niedzielny wieczór i kulturalny doping.

Nieoczekiwanie hitem okazała się pierwsza kobieca walka w Profesjonalnej Lidze MMA, którą stoczyły Izabela Badurek (1-1) z ZTS Sokół Lublin i Anna Urbanowicz (0-1) z klubu Cement Gryf Chełm. Bardzo ciekawa konfrontacja 20 letniej zawodniczki wywodzącej się z Judo i silnej 17 letniej zapaśniczki kadry Polski juniorów, okazała się zwycięska dla tej pierwszej. Badurek miała spore kłopoty z ambitną Urbanowicz na początku walki, gdy dała się obalić. O zwycięstwie zadecydowało doświadczenie i umiejętności, bo Iza trenuje MMA już od dłuższego czasu a Anna dopiero próbuje tego sportu. Lublinianka zdołała założyć dźwignię z dołu a to pokazuje, że sporo umie. Badurek jest zorientowana na karierę w MMA a to powinno cieszyć kibiców, bo walk kobiecych jest nadal zbyt mało. Ta była bardzo dobrą promocją kobiecego MMA i za to należą się podziękowania obu paniom.

Nie nawalczył się długo Azamat Mustafaev (1-1) z Okniński Team Warszawa, który błyskawicznie poddał Damiana Rakowskiego (0-2) ze Szczytna trójkątnym duszeniem rękami. Pochodzący z Dagestanu 20 letni zawodnik, posiada świetną bazę zapaśniczą i pod okiem trenera Oknińskiego robi postępy w jiu-jitsu co pokazała ta walka zakończona obaleniem i szybkim duszeniem.

Najwięcej wątpliwości przyniosła walka Macieja Lewandowskiego (0-0-1 NC) z Raciborskiego Berkserkers Team Veganza Racibórz z Adamem Molędysem (0-0-1 NC) z Okniński Team Wojownik Warszawa. Świetnie zapowiadający się pojedynek grapplera z Raciborza z członkiem kadry Polski w Kickboxingu od razu był bardzo dynamiczny i agresywny. Każdy dążył w kierunku koronnej płaszczyzny w jakiej czuje się najlepiej. Zarówno Lewandowski jak i Molędys zdołali obalić rywala po razie. Później próbowali przejść do dźwigni na nogi, ale jednocześnie i uderzali i przepychali się nogami. W momencie gdy Raciborzanin kręcił dźwignię a obaj leżeli na boku i prawie twarzami do maty, warszawianin uderzył dość niefortunnie w twarz rywala, piętą. To niestety trafiło w oko i Lewandowski momentalnie zasygnalizował kontuzję.

Wezwano lekarza, który jednoznacznie nie był w stanie wskazać jak poważna jest kontuzja. Sędziujący Krzysztof Jotko, podjął słuszną decyzję o 5 minutach przerwy na dojście do siebie zawodnikowi. Nerwowa sytuacja spowodowała nawet wymianę zdań między narożnikami, bowiem raciborscy trenerzy nawet chcieli dyskwalifikacji i wskazywali, że sędzia jest zawodnikiem Okniński Team. W zasadzie mógł być to jakiś argument, ale w całej sytuacji naprawdę trudno dopatrzyć się tu złych intencji. Jotko podjął słuszną decyzję o "No Contest" i wyjściem jest jak najszybszy rewanż a nie regulaminowe protesty czy inne rozwiązania. Przypadkowe akcje się zdarzają i tu byliśmy tego świadkiem.

Dość solidnie wyglądała walka Mariana Ziółkowskiego (5-1-1 1 NC) z Okniński Team Warszawa i Macieja Teresiaka (0-1), który trenował w irlandzkim Drogheda MMA a na gali reprezentował Berkserkers Team z Raciborza. Ziółkowski wykorzystał większe doświadczenie i dość solidnie obijał rywala, który bronił się dość dzielnie, ale w końcu zmęczony w drugiej rundzie skapitulował.

Odrodził się bardzo utalentowany Karol Szałowski (1-2) z Kielc, który po dwóch porażkach zaznał wreszcie zwycięstwa i pokonał Mateusza Czarnowskiego (0-1) z klubu Katana Szczytno. Trenujący w klubie Copacabana Kielce, identycznie jak Michał Pasternak z jego teamu, nawiązał współpracę z Mirosławem Oknińskim i chyba w debiucie pod jego okiem dało to dobry skutek i pierwsze zwycięstwo. Warto na tego zawodnika zwrócić uwagę, bo ma dobre umiejętności i w stójce i parterze. Kolejne wygrane to kwestia czasu.

Pod koniec gali wreszcie pojawiły się emocje związane z agresywnymi walkami. Tak wyglądał bój Mariusza Bielawskiego (1-0) z Katany Szczytno) i miejscowego fightera Tomasza Gocha (0-1) z UKS Terminator Zamość. Początek należał do Gocha, który wystrzelał się na początku walki i choć miał dominującą pozycję to dał się przetoczyć i musiał bronić się. W drugiej odsłonie była identyczna sytuacja a Bielawski zdołał wstać, rozbić rywala i skończyć go w parterze uderzeniami.

Niemal jak kopia poprzedniej wyglądała walka Adriana Gwioździk (1-0) z Urso Fight Team Tomaszów Mazowiecki i klubowego kolegi Gocha, Roberta Dyjaka (0-1). Widzowie oglądali prawie dwie rundy solidnej młócki, którą lepiej kondycyjnie zniósł podopieczny trenera Marcina Abratkiewicza z Tomaszowa i to on dobił zmęczonego potwornie Dyjaka.

Walka wieczoru była popisem jednego aktora i trudno mieć tu pretensje. Michałowi Andryszakowi (6-2) z Fighting Division Bydgoszcz, trudno jest znaleźć rywala. I to wśród dobrych fighterów jak i tych mniej dobrych. Słowa uznania zatem dla Radosława Kostrubca (0-1) z UKS Terminator Zamość, który podjął rękawicę i próbował walczyć. Sęk w tym, że 20 letni Andryszak mimo wcześniejszej porażki z Jackiem Czajczyńskim na Fighters Arena to nadal, największy talent obok Krystiana Kopytowskiego jaki pojawił się w wadze ciężkiej w polskim MMA. Bydgoszczanin nie spiesząc się spokojnie rozpracował rywala i dobił go uderzeniami w parterze po dwóch minutach walki. Kostrubiec miał ciężki debiut i musi spróbować ze słabszymi rywalami nabyć doświadczenia.

Ogólnie galę oglądało ok. 800 osób co jest przyzwoitym wynikiem jak ten termin i region w jakim miała miejsce. Widać, że jest tu potencjał na oglądanie MMA a sprawnie przeprowadzona gala na pewno zachęci do przyjścia na kolejną tego typu imprezę.

Komplet wyników:

1. 66 kg: Izabela Badurek (ZTS Sokół Lublin) pokonała Annę Urbanowicz (Cement Gryf Chełm) przez poddanie (dźwignia na ramię) 1 runda (1:51 min)
2. 61 kg: Azamat Mustafaev (Okniński Team Wa-wa) pokonał Damiana Rakowskiego (Katana Szczytno) przez poddanie (trójkątne duszenie rękoma) w 1 rundzie (0:42 min.)
3. 70 kg: Maciej Lewandowski (Berkserkers Team Veganza Racibórz) vs Adam Molędys (Okniński Team Wojownik Wa-wa) - No Contest (kopnięcie w parterze w oko) 1 runda (2:51 min.)
4. 70 kg: Marian Ziółkowski (Okniński Team Wa-wa) pokonał Macieja Teresiaka (Berkserkers Team Veganza Racibórz) przez poddanie (dźwignia na ramię) w 2 rundzie (2:37 min.)
5. 77 kg: Karol Szałowski (Okniński Team Kielce) pokonał Mateusza Czarnowskiego (Katana Szczytno) przez poddanie (dźwignia na ramię) w 1 rundzie (2:22 min)
6. 84 kg: Mariusz Bielawski (Katana Szczytno) pokonał Tomasza Gocha (UKS Terminator Zamość) przez TKO (uderzenia) w 2 rundzie (2:58 min)
7.+93 kg: Adrian Gwioździk (Urso Fight Team Tomaszów Maz.) pokonał Roberta Dyjaka (UKS Terminator Zamość) przez TKO (uderzenia w parterze) w 2 rundzie (2:38 min)
8.+93 kg: Michał Andryszak (Fighting Division Bydgoszcz) pokonał Radosława Kostrubca (UKS Terminator Zamość) przez poddanie (uderzenia w parterze) w 1 rundzie (2:17 min)